×

Terima kasih, Indonesia.

03.04.2018 + Fotografie

Terima kasih, Indonesia.

03.04.2018

Jakarta to miejska dżungla, w której twoja pewność siebie przebija sufit, kiedy wreszcie uczysz się przechodzić przez zatłoczoną ulicę. Lombok jest zieloną wyspą, domem dla najżyczliwszych ludzi na ziemi. Na Gili Meno poczujesz się jak rozbitek na rajskiej wyspie, a na Gili Trawangan jak w abstrakcyjnym świecie – śpiew muezzina przeplata się tutaj z pianiem kogutów i muzyką klubową. Bali za to rozbrzmiewa dzwoneczkami i pachnie kadzidłami. Hinduskie ołtarze piętrzą się na wysokość domów, a ofiarnych koszyczków jest więcej niż ludzi.

Jeśli miłość do Azji ma się gdzieś zacząć, to tylko w Indonezji – pijąc z kokosa gdzieś na białym od słońca piasku.

LOMBOK
Śpisz w najwygodniejszym łóżku świata z widokiem na górę Rinjani i pola ryżowe, nad głową masz patyczaka, ale starasz się o tym nie myśleć. Zbliża się świt i o czwartej rano budzi cię najpiękniejszy śpiew muezzina jaki kiedykolwiek usłyszysz. Wraz ze śpiewem zaczynają piać koguty. Cała dolina rozbrzmiewa teraz cykaniem świerszczy, a ty otwierasz oczy, żeby ujrzeć żółcie, czerwienie i fiolety porannego nieba. Zaraz będziesz leżeć w basenie bez krawędzi, oglądając wschodzące słońce i jedyne, co cię będzie martwić to, że nie wiesz, czy na obiad znów zjesz smażony makaron, który tak bardzo ci wczoraj smakował, czy tym razem może jednak ryż.

GILI MENO
Gili Meno to wyspa, na której śpisz gdzieś po środku niczego w otwartym bungalowie, gdzie rano budzi cię zaglądające przez moskitierę słońce i przeraźliwie piejący, kulejący kurczak. Prysznic bierze się na zewnątrz, a ludzie wskazują drogę mówiąc „skręć w lewo przy białym kokosie”. Na Gili Meno nie ma samochodów ani skuterów, jest za to sanktuarium z malutkimi żółwiami i niebo tak przejrzyste, że Drogę Mleczną widać jak na dłoni bez użycia aparatu.

W przeciwieństwie do sąsiedniej, imprezowej Gili Trawangan, na której uroczy panowie wyłaniają się z uroczych ciemności i z błyszczącymi oczami oraz z troską o twoją noc, proponują urozmaicenie pobytu uroczymi słowami – „No party? Party with mushroom!”, Gili Meno jest oazą eskapistów. I to o niej najczęściej wspominam, gdy ludzie pytają mnie o podróż do Indonezji.

BALI
Spotkaliśmy człowieka, który nie wiedział ile ma lat i zupełnie nie widział w tym nic dziwnego. Na wyspie czas płynie tak jak wszędzie, tylko ludzie się tym nie przejmują. Kelnerom nie spieszy się do obsługiwania gości, nie spieszy im się też do przyjmowania pieniędzy. I właściwie po pewnym czasie zaczynasz to rozumieć. Gdzie się spieszyć, gdy wokół tylko palmy i białe plaże, w tle tylko zarys sąsiednich wysp, a w błękitnej wodzie twój dwudziestosześcioletni kolega, który cieszy się jak małe dziecko, bo w masce do nurkowania, którą przywiózł ze sobą przez dziesięć tysięcy kilometrów, zobaczył kolorowe rybki.

Jeśli żegnać się z Indonezją to tylko oglądając zachód słońca – tysiące kilometrów od domu, niebo i słońce wydają się być jakieś zupełnie inne. W wodzie surferzy łapią ostatnie fale, na brzegu na surferów czekają ich psy, w powietrzu czuć zapach smażonych potraw przyrządzanych w plażowych chatkach, gdzie chłopaki na gitarze grają My Heart Will Go On. Słońce zachodzi długo i wszystkimi barwami, a kiedy już zajdzie, siadasz w bambusowej altance i ostatni raz liczysz gwiazdy na indonezyjskim niebie. Cały czas słychać świerszcze.

EMIRATY
O tym, że nie znajdujesz się w futurystycznej abstrakcji przypominają tylko souki (targowiska) i stare, zabytkowe dzielnice, jak Deira, które wydają się nie pasować do pozostałej części tego złotego, wybudowanego na pustyni miasta.

Podobno jest gdzieś ktoś, na kim potężny Meczet Szejka Zajida nie zrobił wrażenia. W oczy razi biały marmur i złote promienie słońca przenikające przez minarety.

Gdzie: Lombok, Gili Meno, Bali
Kiedy: Październik 2017
Kto: Monika Stojak /IG/ , Karolina Sarnowska /IG/, Kamil Nowastowski /IG/
Zdjęcia: Monika Stojak /FB/ /IG/
Tekst: Monika Stojak
Produkty P+H: Black Bolero – Gold LogoBiscuit Bolero – Gold Logo